Ciesze sie, bo juz niedlugo bede w polowie haftu :).
Nie lubie haftowac duzych obszarow jednym kolorem, praca wydaje sie wtedy bardzo monotonna. Doszlam tez do wnikosku, ze praca powinna byc wyszywana jedna nitka, poniewaz widac na niej nierownosci, wychodzi bardzo grubo :(. Popelnilam blad i teraz juz nie ma odwrotu.
Koniec z narzekaniem, pedze dokonczyc moj piernik, ktory zrobilam wdlug przepisu Ani. Wyglada smakowicie, ale jeszcze musze przelozyc go powidlami i polac polewa czekoladowa. Moze uda mi sie strzelic fotke jesli nie zostanie za szybko pozarty.
Wkoncu udalam sie do polskiego sklepu do ktorego blisko nie mam, bo musze jechac 45min, ale maja tam wszystko czego potrzebuje :). Nawet swieze drozdze, ktorych tak dlugo szukalam. Powidelka, przyprawe do piernika, kielbasy, chlebek, cukierki, paczki, ogorki kiszone - takich rarytasow tutaj sie nie dostanie tak latwo... I takie wlasnie jedzenie czlowiek docenia dopiero wtedy, gdy na codzien nie mozna nigdze dostac.
Po takich zakupach czuje sie tak jakbym cofnela sie w przeszlosc :).