Powoli zblizam sie do konca haftu, kiedy skoncze niestety nie wiem... Na dzien dzisiejszy tak sie prezentuje:

Mialam nadzieje, ze haft ukoncze w tym tygodniu. Niestety znow pewne wydarzenia pokrzyzowaly mi plany. W srode znow musielismy sie udac z najmlodszza corcia do ER. Emilce przez kilka dni robily sie bardzo sine usta, dlonie i stopy. Na poczatku nie bralam tego tak powaznie do siebie. Najpierw myslalam ze jej zimno, wiec ubieralam ja grubiej. Temperatury sa u nas dosc wysokie, wiec powoli zaczynalam sie martwic, ze cos jest nie tak. Wkoncu zadzwonilismy do pediatry umowic sie na wizyte. Lekarz gdy uslyszal jakie dziecko ma objawy odrazu kazal nam jechac do szpitala. Takie sinienie moze oznaczac silne odwodnienie, problemy z sercem, niedotlenienie itp. W szpitalu miala zrobione wszystkie badania i wyszlo, ze Emilka jest zupelnie zdrowa. Kamien spadl mi z serca, ale i tak caly czas sie martwie, ze moze sie czegos nie dopatrzyli. Naszczescie te niepokojace objawy juz wiecej sie nie pojawily.
Nie lubie szpitali. Bardzo przezywam, gdy widze tych wszystkich chorych ludzi. Do tego to czekanie w ER. Pozniej czekanie na lekarza, pielegniarke, pobranie krwi, wyniki itp.... Mozna dostac swira. Juz nie wspomne jak sie czuje 18 miesieczne dziecko w takiej sytuacji, ktore chce byc caly czas w ruchu. Naszczescie personel jest super, pielegniarki zawsze mile, pomocne i usmiechniete, zreszta lekarze tez. A najwazniejsze jest to, ze wszedzie jest bardzo czysto...
Szpitali nie lubie ogladac na zywo, za to w TV moglabym ogladac caly czas operacje oraz inne programy zwiazne z ta tematyka :)