sobota, 3 kwietnia 2010

Swieconka

Nieststy nie lubie Swiat Wielkanocnych, zwlaszcza w Stanach. Brakuje mi tutaj tej "atmosfery", ktora przypominalaby o Swietach, nie wspominajac o sklepach :P. W naszej okolicy sa tylko 2 koscioly ktore swieca pokarmy. Dzis pojechalismy do tego, ktory jest najblizej nas. Bylo tylko 25 osob. Przez to zrobilo mi sie smutno... pamietam jak duzo ludzi w Polsce tego dnia szlo do kosciola... Tutaj rzeczywistosc jest zupelnie inna...
W zeszlym roku pojechalismy do kosciola, ktory jest znajduje sie dalej od nas. Tam przychodzi zdecydowanie wiecej ludzi, ale gdy zobaczylam co ludzie przynosza do swiecenia zatkalo mnie totalnie. Kosze z jedzeniem maja wielgachne, a w nich np. cale paczka platkow sniadaniowych, karton mleka i 18 jajek jeszcze nie wyjetych z opakowania. Ziemniaki, tort, cale bochenki chleba znalazla sie tezj jedna torba z jedzeniem z McDonald's. Ksiadz rozdal pozniej wszystkim kartki z informacja o tym co w koszyczkach powinno sie znajdowac :).
Poza tym Swieta tutaj trwaja tylko jeden dzien, czyli w niedziele. Nie ma lanego poniedzialku nad czym najbardziej ubolewa moja corcia :/