środa, 31 marca 2010

Swieta, Swieta

Na wszystko brakuje mi czasu, a szczegolnie na haftowanie. Z tego powodu rozpaczam najbardziej :(. Alfabetu przybylo bardzo malo. Haftuje tyle ile moge, ale zazwyczaj jest to od 30min. do 1h i zasypiam na siedzaco. Lada dzien Swieta, a ja nie moge ogarnac wszystkiego co mnie otacza. Pogoda nas rozpieszcza i to bardzo. Jutro ma byc 26 stopni. A po tak naglym ociepleniu z niedzieli na pozniedzialek mielismy straszna burze. W poblizu naszego miasta przeszlo tornado, naszczescie dotknelo ziemi tylko na 15 sekund, ale zdazylo wyrwac z korzeniami kilka drzew. My moglismy "podziwiac" z okien grad wielkosci pilek do ping-ponga... Podejrzewam ze w tym roku tornada bedna u nas czesto goscic :/.



Zycze Wszystkim Spokojnych oraz Radosnych Swiat!!



sobota, 20 marca 2010

Wiosna

Wiosna do nas przyszla w zeszlym tygodniu, a od wczoraj mamy juz lato :/. Nie lubie gdy nagle z zimna robi sie goraco. Dzis termometry pokazywaly 26 stopni, Slonce grzalo jak oszalale. Dzieci caly dzien spedzaja na dworzu i nie rozumieja dlaczego sloneczko tak dlugo swieci, czyt. dlaczego sciemnia sie tak pozno? :). Zegary przestawilismy w zeszly weekend dlatego moja strasza corcia wciaz wypytuje: "mamo, dlaczego musimy sie kapac, gdy na dworzu jest jeszcze jasno :)". Teraz ciemno robi sie przed 8, a ja po zmianie czasu wciaz nie moge do siebie dojsc. Czas zaczal mi gdzies umykac i z niczym nie moge sie wyrobic :(. Narazie korzystamy z takiej pogody jaka jest, bo nie wiadomo co bedzie sie dzialo latem. Mam nadzieje, ze bedzie w tym roku dla nas laskawe i nie bedzie tak bardzo goraco, duszno i parno...
Haft powoli powieksza swoja liczbe krzyzykow. Juz prawie jedna cwiartke mam za soba:



środa, 17 marca 2010

Kolejne wyroznienia

Kilka dni temu znow zostalam wyrozniona i to nie raz, a dwa razy :). Wyroznienia dostalam od:


oraz od adzia1313









Jest mi bardzo milo ze zostalam ponownie wyrozniona. Naprawde dla mnie sa to wyjatkowe wyroznienia, ktore bardzo mobilizuja do dalszej pracy. A haftowac napewno nie przestane, pozniewaz mam do zrealizowania wiele planow :). Mam nadzieje ze wystarczy mi na to wszystko czasu :). Teraz powinnam podac liste blogow wyroznionych przeze mnie, ale tego nie zrobie. Dlatego chialam po raz kolejny wyroznic wszystkich i nie chce nikogo pominac zeby nikt nie poczul sie urazony :).

poniedziałek, 15 marca 2010

Odslona pierwsza

Dwa dni temu zaczelam moj nowy haft: alfabet bambi. Zanim sie za niego zabralam musialam troszke odpoczac od haftu, zeby maz nie marudzil ze mnie juz calkowicie "nawiedzilo". Nadrobilam zaleglosci filmowe, przeczytalam ksiazke, a teraz moge sie rozkoszowac haftem :). Jak narazie haftu jest niewiele, ale napewno z dnia na dzien bedzie coraz wiecej :). A tak prezentuje sie w fazie poczatkowej:

sobota, 6 marca 2010

Moje pierwsze biscornu

Wzor do biscornu pochodzi z blogu Aurelle . Skonczylam je przedwczoraj. Robi sie latwo, szybko i przyjemnie. Nie ma zadnych dodatkow i nawet nie uzylam cieniowanej, roznokolorowej muliny. I jak na moje oko powinnam je bardziej wypchac. Nastepnym razem bede wzbogacac moje biscornu w rozne dodatki.... A tak prezentuje sie moje malenstwo :)






czwartek, 4 marca 2010

Ogord oprawiony

Nie tak sobie wyobrazalam ramke do tego haftu, ale nadarzyla sie wielka okazja i kupilam ramke prawie darmo. Efekt koncowy jak widac ponizej:





środa, 3 marca 2010

kolejne zmiany

Moje plany haftowania znow ulegly zmianie. Mialam rozpoczac alfabet, ale okazalo sie ze kanwa jest za mala :(. Ostatecznie moglaby wystarczyc, ale ja lubie miec troche w nadmiarze, bo nigdy nic nie wiadomo... Alfabet odlozylam na bok i wizielam sie za biscornu, ktore powinno byc lada dzien skonczone. Wczoraj tez udalam sie na zakupy, kupilam kanwe ktora jest wystarczajaca na haft o ktorym pisalam wyzej, a takze maly hafcik na przecenie:



Wchodzac do sklepu nic nie zapowiadlo tego ze zaraz zacznie sypac snieg. A ze u nas sniegu jak na lekarstwo to wszyscy uznali to prawie za katastrofe. Spadlo go tylko tyle ze ledwie pokrylo trawe. Pozamykali szkoly, ci ktorzy mogli pracowali z domow, zeby nie wyjezdzac na ulice - mimo ze ulice nie byly pokryte sniegiem. Tak jest zawsze. Tej zimy mielismy trzy "ataki" zimy. Padalo w nocy, a nastepnego ranaka snieg topnial w zastraszajacym tempie. W niektorych czesciach stanu spadl snieg pierwszy raz od 17 lat. Szeczerze to juz mam dosc zimna a niestety z roku na rok jest u nas zimniej. Czekam juz z utesknieniem na lato, ale uprzedzam ze na lato tez narzekam :P, bo temperatura nieraz siega 40 stopni i wyzej do tego 100% wilgotnosci moze wykonczyc niezle czlowieka. Cztery lata temu mielismy 3 miesieczna susze, poziom rzek i jezior bardzo szybko malal. I tak zle i tak niedobrze....

Ponizej zdjecie z wczoraj:



Ciekawa jestem co by sie tutaj dzialo gdyby spadlo tyle sniegu co w Polsce...

W sobote wzielam sie wkoncu za serniczek z blogu Ani w pieguchowie troche przyspieszylam proces "tworzenia", bo nie lubie dlugo czekac na efekt koncowy. Spod placka wylozylam rowno ciastem dzieki temu sie nie kruszyl. Po 3 dniach juz go nie bylo, a smakowal przepysznie...


Aniu jeszcze raz bardzo dziekuje za przepis...

A na koniec zolwik o ktorym pisalam w poprzednim poscie: