środa, 12 stycznia 2011

Jestesmy uwiezieni

Wszystko przez snieg, ktory spadl w nocy z niedzieli na poniedzialek. Sypalo chwilami tak, ze nic nie bylo widac. Sam snieg to jeszcze nic, bo pozniej zaczal padac marznacy deszcz i mamy teraz wszedzie lod. Wczoraj jak wyszlam po poczte to myslalam ze sie polamie, a szlam tylko 3m. Musialam przebijac butami 3cm warstwe lodu, ktora utworzyla sie na sniegu. Tylko w taki sposob da sie chodzic, bo lod jest wszedzie: na ulicy, chodniku i trawie. Wczoraj to nawet nie wiedzialam gdzie sie zaczyna chodnik a gdzie konczy... Dziecko moje juz 3 dzien siedzi w domu, bo codziennie odwoluja zajecia. Ludzie nie pracuja, bo boja sie wyjsc z domu. A jak wiadomo na poludniu Stanow bez samochodu ani rusz. Ci ktorzy moga pracuja z domu... Dzis wkoncu wyjrzalo slonce i mam nadzieje ze rostopi przynajmniej lod z ulicy. No takiej zimy to ja tutaj nie widzialam. Nawet nikt opon zimowych nie uzywa, bo po co jak tutaj zimy sa przeciez "cieple" nie wspomne juz o odsniezaniu ulic i jakiego kolwiek zorganizowania przez miasto. Dlatego siedzimy w domu zapasy jedzienia powoli sie koncza :P. Temperatura noca spada do -10 i w swietle latarni ten caly lod wyglada pieknie, gdy tak wszystko sie blyszczy...