Wczorajszy dzien nauczyl mnie czegos nowego, rzeczy ktora chcialam zrobic juz od dawna, ale nie wiedzialam jak sie za to zabrac. Wczoraj spedzilam pol dnia z moja kolezanka z Japonii. Juz chyba kiedys wspominalam, ze jest niesamowicie uzdolniona jesli chodzi o wszelkie robotki. To ona zarazila mnie koralikami, a wczoraj nauczyla mnie jak poslugiwac sie szydelkiem i powstalo to cudo:
Wlasciwie to pokazala mi jak zrobic lancuszek i jak zrobic pierwsze "kroki" w pracy z szydelkiem. Dostalam od niej szydelko i motek welny zebym przypadkiem sie nie poddala i nie zrezygnowala z dalszych prob. Po powrocie do domu nie wytrzymalam i musialam zrobic kwiatuszka. Nie jest doskonaly, ale ja tam jestem z niego bardzo dumna :). I to napewno nie koniec mojej przygody z szydelkiem :).
Mam nadzieje ze choc torche Wam sie podoba :)
