wtorek, 17 kwietnia 2012

Troche nowosci :)

Dzis zaszalalam i zrobilam cosik z koralikow... Musialam sie troche zrelaksowac poniewaz caly zeszly tydzien przeszlismy prawdziwa walke z wirusem, ktory przenosil sie z jednego na drugiego w ekspresowym tempie. Pierwszy byl moj maz, pozniej ja padlam ofiara: bol gardla nie do wytrzymania!!, goraczka przez 3 dni, duszacy kaszel, zapalenie spojowek, katar i dzis znow powrocil bol gardla. Do dzis jeszcze nie odzyskalam mojego glosu, taka mialam okropna chrype :(. Pozniej byla mlodsza corcia, ktorej dosc szybko minelo. Niestety w weekend dopadlo moje starsze dziecko. Dostala 40 stopni goraczki, ktora bylo ciezko obnizyc. Przez ta wstrenta goraczke dostala wysypki na calym ciele z przegrzania :(. Lekarz z mlodsza corcia odprawil mnie z kwitkiem, bo na wirusy to antybiotyku mi nie dadza, wiec wiedzialam ze musimy sie z tym jakos przemeczyc... Ale juz jest lepiej, widze swiatelko w tunelu i mimo, ze dzis znow gardelko mnie niezle pobolewa to sobie powiedzialam, ze mam to gdzies i biore sie za jakies robotki, bo inaczej nie przejdzie mi nigdy :P. Dlatego powstalo troche koralikowych wynalazkow:






Bardzo dziekuje za odwiedziny na moim blogu, a takze za komentarze :)