Dzis wkoncu sie urodzil, a trwalo to 3 dni :P. Z tego wzgledu ze ja
jeszcze w szydelkowaniu raczkuje to misio nie wyszedl tak jak powinnien.
Troche ma niesymetryczne lapki, za maly brzuszek, ale co tam....
Najwazniejsze ze sie nie poddalm i udalo mi sie go skonczyc. Jestem z
siebie dumna :P. Ponizej Pan Koala we wlasnej osobie:
: 

