Od pierwszego czerwca mamy wakacje, dlatego na blogu zapadla cisza. Codziennie rano gdzies wybywamy z dziewczynami, zeby nie nudzic sie w domu. Troche sie u nas dzialo: urodziny starszej corci, choroby mlodszej, wlaka z ze zmeczeniem od upalow :P. Ja wiem, ze w Polsce pogoda ostanio jest do bani. Moze nie caly czas, ale moje znajme narzekaja na brak pogody. U nas za to pogoda jest codziennie, czyli ponad 30 stopni a jako nowosc tego roku mamy przelotny deszcz lub burze prawie kazdego popoludnia. Wszystko rosnie jak opetane. Dlatego tez tak sobie mysle ze czlowiekowi nie da sie dogodzic. Cale zeszle wakacje przesiedzialysmy w Polsce i narzekalam na zimno i deszcz. W tym roku siedzimy w Stanach i mamy prawdziwe lato i tez narzekamy tym razem z powodu goraca :)
Co do robotek, haft od czasu do czasu jest ruszony, bo sumienie nie
pozwoliby mi o nim zapomniec. Zreszta moj maz stwierdzil, ze nawet jak
skoncze zamek nad rzeka za trzy lata to i tak bedzie dobrze - dlatego sie nie spiesze ;). Wiecej
siedze teraz nad szydelkiem, bo wciaz musze sie wiele nauczyc, a bardzo
mnie do tego ciagnie :(. Dlatego trenuje, bo plany mam bardzo ambitne
:). Dzis sie w koncu zmusialm do zrobienia zdjecia tego co do tej pory
zrobilam. Nie ma tego zbyt wiele i nie jest doskonale, ale uwazam ze jak
na moje mozliwosci to i tak duzo :)