Stoje w miejscu. Ostatnio wyhaftowalam bardzo malo, poniewaz okazlo sie ze mam bardzo niewyrazny schemat. Probowalam przerobic na komputerze, ale nie moglam uzyskac dobrego efektu. Wkoncu dzis rano udalo mi sie znalezc wyrazny wzor. Przez to wszystko bardzo zniechecilam sie do tego obrazka, ale juz dzis znow stratuje :). Do tego znow wyprowadzja sie nasi "nowi" sasiedzi. Nie mamy szczescia, odkad tutaj mieszkamy sasiedzi mieszkajacy naprzeciwko nas zmieniaja sie srednio co pol roku... Szkoda, bo za kazdym razem nie wiadomo kto sie trafi. A teraz mieszkaja tam bardzo przyjemni ludzie. Amerykanie maja to we krwi ze lubia sie czesto przemieszczac. My mamy odwrotnie z bolem serca opuszczalismy poprzedni dom. Osobiscie nie lubie przeprowadzek, pakowania, rozpakowywania i papierkowej roboty... W domu tez nie lubie graciarni, niemal codziennie cos wyrzucam. Czasami spacerujac osiedlem nie moge sie nadziwic ile ludzie potrafia gromadzic rzeczy we wlasnym domu. Co drugi garaz jest doslownie zawalony "rupieciami". Malo tego ludzie wynajmuja male pomieszczenia tzw. self storage, zeby przechwywac swoje rzeczy, na ktore w domu nie maja juz miejsca. Przewaznie sa to male pomieszczenia, ktore widac na ponizszym zdjeciu:

"Co kraj to obyczaj..."