czwartek, 18 lutego 2010
To jeszcze nie final...
Wiedzialam ze tak bedzie... Zblizam sie do konca haftu a krzyzyki stawiam tak opornie jakby mi ktos reke obciazyl ciezarkami. A koniec lutego zbliza sie wielkimi krokami. Zeszly tydzien to juz wogole tragedia, codziennie musialo mnie spotkac nieszczescie... Ale za to znow na pocieszenie w zeszly piatek spadl snieg - to juz drugi raz w tym roku :). Lezal cala noc, a nastepnego dnia w poludnie juz go nie bylo :(. Mam nadzieje ze w marcu jeszcze do nas zawita... Z roku na rok jest go coraz wiecej. Ostatnio padalo w tej czesci stanu gdzie ostatnie opady zanotowano 14 lat temu... Klimat nam sie zmienia i bardzo dobrze :)