Wciaz trzymam sie obietnicy, ktora sobie zlozylam, ze ukoncze ten haft do konca tego miesiaca :). Mam nadzieje ze jej dotrzymam...
W zeszly czwartek mielismy piekna "wiosne" 20 stopni na plusie. W piatek niespodziewanie pojawila sie zima. Kazdego roku, niestety tylko raz w roku pada snieg. Tym razem pojawil sie jeszcze w styczniu, a dokladnie w nocy z piatku na sobote (z 29 na 30). Radosc dzieci byla wielka. Zjezdzalysmy z gorki, ulepilysmy balwanka, rzucalysmy sie sniezkami :). Mialysmy ubaw na calego. I mam cicha nadzieje ze snieg jeszcze sie u nas pojawi. Tym razem stopnial do piero po 2 dniach, a zazwyczaj topnieje po kilku godzinach. Oczywiscie bez paniki wsrod ludzi sie nie obylo. Wszystko pozamykane, w sklepach na polkach pustki, a przy kasach niekonczace sie kolejki.
Swoja droga ciekawe co powiedzieliby ludzie tutaj mieszkajacy, gdyby zobaczyli co sie teraz dzieje w Polsce... brrrr.
A tak prezentuje sie balwan autorstwa mojej 4 letniej corci. Niestety nie jest zbyt duzy, poniewaz corcia nie mogla sie doczekac efektu koncowego :)