czwartek, 17 listopada 2011

Domki

Zrobilam je w jeden dzien, ale zszycie mnie poprostu tak wykonczylo nerwowo, ze powiedzialam sobie nigdy wiecej takich projektow :P. Najwieksza radoche z nich maja moje dzieci, ktore nie moga sie doczekac swiat i pytaja mnie o nie kilkanascie, albo i kilkadziesiat razy dziennie. Stracilam juz orientacje ile razy dziennie zadaja jedno i to samo pytanie :). Domki nie wyszly idealnie tak jak chcialam :P. Sa nierowno wypchane, ale ja juz nawet nie zawracam sobie tym glowy, bo ilez mozna jak kolejne prace czekaja w kolejce. Nie wspominajac juz o zamku ktory wyjrzal wczoraj ukradkiem z szuflady w nadziei ze ujrzy swiatlo dzienne i przywita sie z igla :(.


Wczoraj mielismy "cudna" pogode. Wilgotnosc byla taka ze mozg stawal jak tylko wychodzilo sie z domu :(. Do tego +23 stopnie, a w nocy + 17. A jak wiadomo u nas przy takich skokach temperatury kiedy to z zimna robi cieplo przychodza burze, ale nie takie zwyczajne tylko takie z dodatkowymi efektami jak np. tornado, czy grad wielkosci pilek do tenisa. Gdy wyszlam z domu zobaczyc co sie dzieje, bo w TV przerwali wszystkie programy i caly czas nadawali o tym zeby sie chowac, z jednej strony widzialam piekne niebo:

Po drgiej stronie juz sie cos szykowalo i zawyly syreny:


Szykowalm sie i ja: latarki, pomieszczenie do schowania sie z dzieciakami, woda... Niedaleko od nas tornado zebralo swoje zniwo, zginely 3 osoby. Nas wszystko ominelo, a dzis mamy w dzien +12 stopni, w nocy ma byc -2...

Dziekuje bardzo za dowiedziny i komentarze :)