środa, 6 kwietnia 2011

Kanwa, zamek i pogoda :)

Doczekalam sie kanwy, ktora chcialam miec od zawsze i jak sie okazuje slona za nia przeplacilam, bo u Ani jest 4$ tansza :(. Nie ma co narzekac, najwazniejsze ze juz ja mam i moge przynajmniej nacieszyc oczy jej widokiem:


Zameczek znow wzbogacil sie o nowe krzyzyki, ktore dzielnie wyszywam codziennie wieczorem :P



Pogoda nas nie rozpieszcza. We wtorek mielismy ponad 30 stopni w dzien, noca bylo 17 na plusie. Niestety mialo to tez swoje konsekwencje. Cala noc padal deszcz, grzmialo i okropnie wialo. My spalismy sobie slodko, gdy za oknem wiatr lamal drzewa, zrywal dachy i linie energetyczne. Nawet miasto uruchomilo syreny ostrzegajace o tornadzie, ktorych my oczywiscie nie slyszelismy. Podobno wiekszosc ludzi nie spala bo sie bala zasnac. Ale nie my :( nigdy nie lekcewaze pogody, a tym razem odpuscilam. Nastepnego dnia w niewiedzy tego co mialo miejsce noca wstalam jak zawsze po 6 rano, wyszykowalam corke do szkoly i pojechalysmy. Mijalam po drodze ludzi ktorzy usuwali drzewa z ulic, a gdy zajechalam do szkoly okazalo sie ze jest zamknieta :(. Po nas zaczelo przybywac coraz wiecej rodzicow z dziecmi ktorzy zaraz z powrotem wracali do domu. Bez pradu byly szkoly, sklepy, urzedy oraz tysiace domow. Tornado zetknelo sie z ziemia w innym stanie i oczywiscie sialo spustoszenie, jak zawsze :(. Nastepnego dnia z 30 stopni zrobilo sie 10, a w nocy przymrozki :/. Oby nigdy wiecej to sie nie powtorzylo...